Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pogadanko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pogadanko. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 sierpnia 2015

One day with me #1

Witam.

Dziś coś nowego, post z serii "Jeden dzień ze mną".
O co chodzi ? Przez cały dzień robiłam różne zdjęcia telefonem, gdyż ten cały czas przy mnie. Chodziło mi o spontaniczność.
Po co? Bo to rozwija kreatywność, pozwala dostrzec coś fajnego. Przy tym można pobawić się różnymi filtrami. Idealna sprawa dla osób lubiących fotografie.


Jeśli chodzi o dzień to jasna sprawą, że należy wszystko rozpocząć od śniadania. Najczęściej jem płatki, jednak zdarza mi się tez jeść czasem np. lody. 


Następnie makijaż. Na zdjęciu kosmetyki podstawowe. Podkład, tusz, zestaw do brwi i Carmex. W normalne dni nic więcej nie potrzeba. Preferuje też użycie korektora, ewentualnie brak makijażu.
Ciuszy... Najczęściej jeansy, tym razem spódnica i obowiązkowo... Trampki ! 


Potem już można wyjść do ludzi. Trzeba tylko poczekać na autobus, a on lubi spóźniać się minutę, dwie.. Ewentualnie dziesięć.


Kiedy już dotrzemy do miejsca docelowego młoda dziewczyna taka jak ją musi uważać na mężczyzn pochodzenia hmmm... tropikalnego? Lubią zaczepiać. 
Jak wiadomo, UK wyspą jest, czasem czuję się jakby leżała w strefie równikowej, gdzie biała skóra to coś odmiennego (nie jestem rasistką!)


Po drodze można napotkać coś fajnego, kolorowego. Wspomnienie z dzieciństwa.


Jest tu wiele fajnych sklepów. Warto poodwiedzać je w czasie wyprzedaży. 


Moim ulubionym jest Poundland w którym można kupić płytę Coldplay za £1. Nieźle, co?




Podejmie ktoś podobne wyzwanie ? Jeśli tak to obowiązkowo dajcie mi znać pod tym postem. Chętnie zobacze!

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Nowinki u Paulinki!

Hej.

Dziś będzie post o...  wszystkim. Takie babskie pitu pitu.
Od 3 tygodni znajduje się na "tropikalnych" wyspach, gdzie prawie cały czas wieje. Życie w UK mija mi powoli, w szczęściu. Gdyby tylko Ci wszyscy ludzie nie mówili po angielsku. Ale w sumie... Polski też słychać, nawet często. :)

Fajnie tu bo są lumpeksy... Dużo lumpeksów. Naliczylam 6 niedaleko siebie. Wygrywa ten, w którym pachnie kwiatami , a ubrania są posegregowane kolorystycznie. Wszystko tam ładne i niezniszczone. Jednak powiedziałam sobie "nie". Wystarczy, że w Polsce mam gromadkę ciuchów w których nie chodzę. Tu nie mam zbyt dużej powierzchni na przechowywanie ubrań. Ufff. Jak dobrze.

Ostatnio stało się coś okropnego. Mój dawniej najukochańszy podkład z Revlonu przestał sympatyzować z moją cera. Zaczął podkreślać suche skórki, mimo przeznaczenia do skóry suchej. Niefajnie i fajnie. Mialam pretekst aby udać się do Bootsa. Czas na nowinki w kosmetyczce.


Zakupiłam po raz pierwszy podkład z Rimmela. Użyłam go dopiero kilka razy, lecz wydaje się być ok. Jest lekki i całkiem dobrze kryje. Pozostawia przyjemną mgiełkę na twarzy i ładnie pachnie. Tu kosztuje ok. £8.


Zakupiłam jeszcze dwa cudeńka z Collection. Korektor Lasting Perfection i Eye Brow Kit, czyli zestaw do brwi.


Zestaw do brwi bardzo fajny. Kupiłam ten przeznaczony dla brunetek. Cienie mocno napigmentowane. Fajnie nakłada się je dołączonym do zestawu pędzelkiem. Utrwalacz (?) spisuje się świetnie. Efekt utrzymuje się cały dzień. Co do korektora to może i jest dobry tylko muszę się nauczyć go nakładać. :) 

To wszystko na dziś. Na koniec nutka polskości za granicą.


Pozdrawiam ! 




piątek, 10 lipca 2015

Pogadanko: Born to die, czyli o miłości.

Witam.
Filozoficznych rozterek ciąg dalszy.
Born to die... Bo taka jest prawda, bo na tym to życie ludzkie polega. Po co ? Dlaczego? Jak...?
hmm. Nie wiem.
Siedzę i słucham ukochanej Lany Del Rey. Boska kobieta, cudowna, piękna i ten głos. To znaczy no. Wolę mężczyzn... Ale piosenki ma życiowe. Zapewne przyznacie mi rację.
Niby "Born to die", a jednak ludzie do czegoś w tym nędznym życiu dążą. Pragną czegoś.
MIŁOŚCI.

Ok. miłość, fajnie.. Przystojny chłop z sześciopakiem, zarostem trzydniowym, z BMW białym jak śnieżek... O kasie nie wspomnę i o pracy zajebistej... No. I pewna osoba ma takie marzenia i chce takiego. Serialowa wizja. Romantyczne spojrzenia w pracy, drogie prezenty..
A potem przychodzi rozczarowanie bo takowa niewiasta nieszczęśliwą jest. Potrzebuję miłości, ale każdy mężczyzna jej nie odpowiada, bo oczy nie te, włosy nie blond... A to pieniędzy za mało.
Nie chce nikogo obrażac ale taka dziewczyna leci na kasę... jest pusta.
Nasz świat jest przepełniony dziwnymi sprawami i takie coś też się zdarza.
A tak na prawdę to czy te wszystkie materialne rzeczy są ważne ?
Nie sądzę.

Wydaje mi się, że aby facet mógł zauroczyć nas i rozkochać w sobie nie musi szastać kasą na lewo i prawo. Czy skromność nie jest piękniejsza ? Czy zaradność nas nie pociąga ?
Po co mieć wizję nie z tej ziemi.:"O mój książę w białym BMW, bądź blondynem, miej dużo kasy. Kupuj mi kwiaty co tydzień".

Nigdy nie miałam wizji na piękną miłość, kwiaty, miłe słówka. Może po prostu nie wiedziałam jak to jest się zakochać. I nadszedł ten moment. I jest piękniej niż w moich niedoszłych marzeniach.
Czy chodzi o śliczne kwiaty które dostaje z okazji i bez okazji? Nie tylko.
Te piękne spojrzenia które przeszywają mnie całą. Te wszystkie drobne sprzeczki, które nas umacniają. Wszystkie szczere rozmowy po nocach. Te... kilometry. Bo 2 tys kilometrów to trochę jest. Niby osobno, ale cały czas razem. Człowiek docenia każdą chwilę obok tej osoby. Każda sekunda jest piękna.

Teraz do osób które mają partnerów: Czy doceniacie swoje drugie połówki ? Czy jesteście im wdzięczni za każdy drobiazg ?
Ludzie często wygadują sobie bo kwiatów za mało, randek niewystarczająca ilość.  Warto doceniać nawet najmniejszy gest, każdy uśmiech, pomoc, każde droczenie się, łaskotki. Wtedy życie jest piękniejsze.


Życzę każdemu miłości w której charaktery pokochają się jako pierwsze, wygląd i cała reszta już później :)
Obiecuję, że już wkrótce więcej postów urodowych i DIY. Przesadzam ostatnio z pogadankowymi rozmyśleniami :)
Paula !



sobota, 4 lipca 2015

Pogadanko: Szczypta irytacji.

Ehh.
Jak mnie to drażni, jak mnie to wkurza, gdy człowiek żyje na tym świecie i się go boi. Irytuje mnie gdy ktoś sam nie wie czego chce, gdy ma jakieś bajkowe scenariusze i myśli że będzie fantastycznie i beztrosko całe życie. Człowieku, obudź się.
Życie to nie jest bajka. To ostra walka o lepszy byt.
Zawsze nie lubiłam osób niezdecydowanych, ale w sumie... chyba sama taka jestem. Może nie w każdym aspekcie życiowym, ale jestem. Wiem jednak do czego dążę, niezależnie co mówią inni ja wiem czego chcę.
Może to mój ciężki charakter, a może po prostu pewien stan umysłu. Różne wydarzenia mają wpływ na ludzkie zachowanie.
Po co to pisze ? Hmm.. Sama nie wiem. Może lekka potrzeba wywalenia swej irytacji na karty bloga. Wczesniej tego tu nie robiłam, ale czy nie mogę robić nowych rzeczy ?  Mogę! I będe je robić.
Taki mały apel do ludzi bojących się życia. Czego tu się bać ? Po co też kreować baśniowe scenariusze ? Życie z natury nie jest bajką, ale może się nią stać gdy tylko będziemy tego chcieli. Nie chodzi o pieniądze, o bogatego chłopaka czy inne rzeczy materialne, ale o własne szczęście.
Odrobina szczęścia, a niemożliwe staje się możliwe.
Czy jestem szczęśliwa ? Jestem. Co mi to dało ? Inaczej patrzę na świat . Wiem, że potrafię. Wiem, że ktoś pomoże.


Łapcie zdjęcie z Wrocławia zrobione na początku kwietnia. To nic, że jest ok 600 km od mojego domu. Nic nie stoi na przeszkodzie żeby się tam wybrać na kilka godzin.  Akurat zaczęłam wspominać. Jeden dzień a tyle szczęścia i jeszcze więcej uśmiechu. Z całego serca polecam dłuugi spacer ulicami Wrocławia :)


Pozdrawiam !


środa, 1 lipca 2015

Pogadanko: O kobietach słów kilka

Hej.
Co tam ? Spoczko ? To fajnie. Albo i nie. Dziś poruszę poważny temat. Poważniejszy niż globalne ocieplenie, lecz mniej poważny niż problem głodu na świecie. Otóż: dlaczego my kobiety jesteśmy takie uparte i... humorzaste.
Dlaczego ?
Hmm. ja rozumiem, że matka natura dała nam jakieś hormony i tego typu podobne substancje, wpływające na samopoczucie etc. Ale dlaczego się pytam !? Za jakie grzechy ? Czyżby wszystkiemu winna była Ewa z raju, która uległa pokusie szatana... I teraz co  ? Lipa. Cierp kobieto i sama się nie ogarniaj. Wkurzaj wszystkich wokół.
Pomyślmy o naszych mężczyznach.. Ile oni musza znieść. Biedni. Ale co my możemy ? Jeść czekoladę czy inne "używki", a potem im narzekać i mówić tak popularne i okrutne słowa "przytyłam". A oni.. przewracają oczyma, potem mówią, że to nie prawda. My i tak wiemy swoje, twierdzimy, że nas okłamują. Potem jest tylko w najlepszym przypadku złość, ewentualnie kłótnia. Rękoczynów pod uwagę nie biorę.
A oni po prostu nas kochają...
Wytrwają tylko najbardziej wyrozumiali i najukochańsi.
Bo pomyślmy same, jak byśmy reagowały na ciągłe marudzenie ? Postawmy siebie na ich miejscu i dziękujmy, że po prostu są. Małe "dziękuję" ani nam, ani im raz na pół roku nie zaszkodzi.
A uśmiech drugiej osoby to słodycz na serce.

Post bez zdjęcia to nie post.
Taka roślinka. Niby ładne, ale pamiętajmy, że najpiękniejszymi kwiatami jesteśmy MY, kobiety.
Tylko nie wkurzajmy się za często :)


Pozdrawiam i miłego wieczoru !
Paula.


ps. ten post dedykuje mężczyznom, którzy mają dość swych kobiet. Niech moc będzie z wami :)